CiekawostkiHistoria

Anegdoty o Wrocławiu

Każde miasto w Polsce, mniejsze czy większe, ma swój niepowtarzalny charakter. Oferuje coś wyjątkowego i niepowtarzalnego. Jednym z takich miast jest Wrocław, z historią którego związane są liczne anegdoty.

Czas stanął w miejscu

Historia z roku 1590. Zegarmistrz odpowiedzialny za ratuszowy zegar upił się, co nie umknęło uwadze przekupek, efektem była wielka awantura. Zegarmistrz wrzeszczał na cały wrocławski rynek, a jedną z handlarek zwymyślał. Wszystko to przyczyniło się do tego, że mężczyzna został dotkliwie pobity przez kobiety. Zegar przez tydzień nie odmierzał czasu, nie rozbrzmiewał także ratuszowy dzwon, czego powodem był brak dyspozycyjności zegarmistrza, którego stan zdrowia nie pozwalał na wejście na wieżę.

Jurek z Widłami

Kiedy na wrocławskim Nowy Targu pojawiła się fontanna Neptuna, wywołała ogromne kontrowersje wśród mieszkańców. Jednym kojarzyła się z diabłem, inni zaś byli zdegustowani z powodu jego nagości. Doszło nawet do tego, że fontanna została ogrodzona, a przyczyną były obawy przed zniszczeniem jej przez tłumy niezadowolonych. Tymczasem Neptun miał symbolizować związek Wrocławia z Hanzą. Mimo niechęci ze strony wrocławian, Neptun z czasem stał się jednym z najważniejszych symboli miasta. Nazwano go Jurkiem z Widłami.

Wrocławska kłapaczka

Jak się okazuje, słowo kłapaczka rozumiane jako męczące gadanie ma swój wrocławski rodowód. Henryk VI wypowiedział miał słowa: „Przeciw wrocławskiej kłapaczce nie ma co począć. Gdybym nie zadośćuczynił woli panów rajców i nie ustąpił im wszystkich książęcych przywilejów, zagadaliby mnie na śmierć!”

We Wrocławiu tylko piwo

Kiedy Wrocław był zajmowany przez wojska napoleońskie, w Pałacu Hatzfeldów urzędował Hieronim Bonaparte, brat Napoleona. Ze względu na choroby skóry, Hieronim życzył sobie codziennych kąpieli w białym francuskim winie. Głoszona anegdota mówi, że służba chcąc „dorobić na boku”, zlewała po kąpieli wino do butelek, a następnie sprzedawała je po niskich cenach. Oczywiście sprawa szybko wyszła na jaw. Od tej pory na wrocławskich stołach króluje wyłącznie piwo.

„We Wrocławiu nie mamy armat”

Kolejna z anegdot związanych z Wrocławiem dotyczy tym razem samego Napoleona. Kiedy wkroczył on do Wrocławia, wezwał do siebie burmistrza miasta, po czym zażądał wyjaśnienia, dlaczego na jego powitanie nie bito z armat. Wyjaśnienie burmistrza okazało się długim przemówieniem zawierającym dwanaście powodów, dlaczego tak się stało. Ostatni z nich brzmiał: „ponieważ we Wrocławiu nie mamy armat”. Napoleon odpowiedź burmistrza Wrocławia odebrał jako pokpiwanie sobie w sposób wysoce dyplomatyczny z jego wojskowej inteligencji. Napoleon dla wyrównania rachunków, nakazał, aby mury Wrocławia zostały zburzone, a także, aby zburzono mury sprzymierzonego z Wrocławiem biskupiego miasta Milicza. Na utrzymaniu miasta pozostawił swój wojskowy garnizon okupacyjny, co miało na celu dopilnowanie, że zburzenie murów miasta zostało właściwie przeprowadzone. Jednak według anegdoty, garnizon Napoleona składał się z pijaków, kobieciarzy, a także najimpulsywniejszych zabijaków z całej armii Napoleona.

Isaac Newton
Poprzedni

Anegdoty o Isaacu Newtonie

Śmierć użytowników Facebooka nie oznacza automatycznego usunięcia informacji na ich temat
Następny

Internetowe cmentarzyska

Janusz Marek

Janusz Marek

Janusz Marek to wyjątkowa postać współczesnego świata, której żaden temat nie jest obcy. Wierzy w siłę internetu i słowa pisanego, dlatego też w serwisie ksiegi-parafialne.pl będzie publikował historie, ciekawostki, odkrycia, życiorysy, a także wiele innych informacji, które być może będą miały wpływ na dalsze dzieje ludzkości.

Brak komentarzy

Pozostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>